Napisałam już o prawie, o savoir-vivrze, o tym dlaczego ludzie w ogóle wybierają krzaki zamiast klubu. Zostawiłam sobie na koniec najważniejszy tekst z całej serii, bo to jest ten, który może komuś realnie zaoszczędzić kłopotów – albo i coś gorszego. Bo o ile prawo w tym kraju jest w najgorszym wypadku uciążliwe, to ludzie z złymi zamiarami potrafią być dużo bardziej kreatywni niż straż miejska. Fałszywy profil to nie jest miejska legenda Grupy na Telegramie i serwisy typu Fabswingers działają na zaufaniu które łatwo nadużyć. Ktoś zakłada profil pary, wrzuca zdjęcia (niekoniecznie swoje – to akurat sprawdza się banalnie, wystarczy wyszukiwarka grafiki), umawia się z kimś na konkretne miejsce i godzinę, i na miejscu zamiast pary czeka coś zupełnie innego: grupa która przyszła obrabować, czasem coś gorszego. To nie jest paranoja, to jest wzorzec który powtarza się w relacjach z całego świata, wszędzie tam gdzie ta scena istnieje. Drugi wariant, mniej brutalny ale bardziej podły: ktoś umawia się niby na spotkanie, a naprawdę chce Cię sfotografować albo nagrać bez zgody, żeby potem szantażować. Wystarczy że masz żonę, stanowisko, cokolwiek do stracenia – a prawie każdy coś ma. Jak sprawdzić, że to nie jest pułapka Rozmowa wideo przed spotkaniem to absolutne minimum, nie fanaberia. Jeśli ktoś unika kamerki, wymyśla powody, przekłada w nieskończoność – to jest sygnał, nie przypadek. Druga zasada: pierwsze spotkanie w miejscu z ludźmi, nie od razu w lesie o północy. Kawa, spacer, cokolwiek gdzie w razie czego jest ktoś kto zobaczy. Dopiero jak obie strony czują się pewnie, przechodzi się dalej. Nie podawaj prawdziwego nazwiska, miejsca pracy, adresu – nie dlatego że masz coś do ukrycia, tylko dlatego że nie masz jak zweryfikować kto jest po drugiej stronie, a informacje raz podane nie da się cofnąć. I ostatnia rzecz, banalna, a ratująca życie: powiedz komuś zaufanemu z grubsza gdzie jedziesz i o której powinieneś dać znać że wszystko gra. Nie musi wiedzieć po co – wystarczy że ktoś zauważy, jeśli coś pójdzie nie tak. Nagrywanie bez zgody – co możesz zrobić Pisałem już że w tym środowisku telefon powinien zostać w kieszeni – to zasada obowiązująca wszystkich, ale nie wszyscy jej przestrzegają. Jeśli dowiesz się, że ktoś Cię nagrał bez zgody, to nie jest sytuacja bez wyjścia prawnego: naruszenie wizerunku i dóbr osobistych to art. 23-24 kodeksu cywilnego, a rozpowszechnianie takiego materiału to już osobna sprawa karna z ustawy o ochronie danych osobowych i art. 191a kk (utrwalanie wizerunku nagiej osoby bez zgody). Realia są takie, że ściganie tego bywa trudne, zwłaszcza gdy materiał trafił już do internetu – dlatego lepiej zapobiegać niż dochodzić sprawiedliwości później. Jeśli ktoś Cię szantażuje materiałem – nie płać. Płatność nie kończy sprawy, tylko potwierdza że płacisz, i otwiera drzwi do kolejnych żądań. Zgłoś na policję, nawet jeśli czujesz wstyd z powodu okoliczności – funkcjonariusz zajmuje się szantażem, nie tym co robiłeś w lesie. Czerwone flagi, które ignorujecie bo bardzo chcecie żeby to się wydarzyło Ktoś naciska na szybkie spotkanie bez rozmowy. Ktoś unika pokazania twarzy do samego końca. Ktoś zmienia miejsce spotkania w ostatniej chwili, szczególnie na bardziej odludne. Ktoś pyta o rzeczy które nie mają znaczenia dla samego spotkania – gdzie pracujesz, jakim jeździsz samochodem, kiedy wracasz do domu. Każdy z tych sygnałów osobno to może nic. Dwa naraz to powód żeby odpuścić, niezależnie jak bardzo tego wieczoru miało być inaczej. Bilans Cała ta seria zaczęła się od prawa, które i tak nikogo nie ściga. Kończy się na tym, że największe ryzyko w tej scenie nigdy nie było prawne – było ludzkie. Straż miejska to najmniejszy z Twoich problemów. Ktoś kto kłamie o tym kim jest, po to żeby Cię gdzieś zwabić, jest problemem realnym, i jedyna ochrona jaką masz to własna głowa, zanim wsiądziesz do samochodu. Cała seria: „Dogging: prawo sobie, Wisła sobie" · „Savoir-vivre doggingu" · „Dogging vs kluby swingerskie" .