Brak „nie" to nie jest „tak". Wiem, że to brzmi jak oczywistość. Idź na dowolną imprezę, a zobaczysz, ilu ludzi nigdy o tym nie słyszało. Wieczór, muzyka, drinki, mnóstwo ludzi, którzy nie znają się nawzajem. Dokładnie tak wygląda impreza, na której nikt nie wie, czego chce druga strona. I dokładnie dlatego trzeba umieć ją czytać. Zanim wejdziesz Połowa kłopotów zaczyna się w domu, przy zakładaniu butów. Jeśli idziecie we dwoje, ustalcie granice, zanim ktokolwiek poda wam kieliszek. Co tak, co nie, co „zobaczymy". Z kim razem, z kim osobno. Dopiero wtedy. Na miejscu nie wiecie, czego chcecie? To też jest odpowiedź. Rozmowa jest pełnoprawnym punktem programu. Wieczór, na którym nic się nie wydarzyło poza dobrą rozmową, nie jest nieudany. To też jest wieczór. I jeszcze jedno: sprawdź, jaki to rodzaj imprezy. Garnitury czy dres? Cisza czy parkiet? Pytanie komuś, kto już tam był, kosztuje minutę i oszczędza godzinę niezręczności. Zielone światło wygląda zwyczajnie Zainteresowanie nie ma w sobie nic tajemniczego. Ktoś patrzy na ciebie i nie ucieka wzrokiem. Odwraca się w twoją stronę, nie tylko głowę, całą resztę też. Zadaje pytania. Śmieje się, w dodatku w odpowiednich miejscach. Pochyla się, kiedy mówisz. Czerwone też zwyczajne. Telefon w ręku. Wzrok skaczący po sali, jakby szukał wyjścia. Skrzyżowane ręce. Stopy skierowane w stronę drzwi. Odpowiedzi jednosylabowe: tak , aha , może . Ta ostatnia kategoria to moja ulubiona. Ktoś odpowiada „może", a przyjmujący słyszy „tak, ale się droży". Otóż nie. Może znaczy może. Najczęściej: nie, tylko ta osoba jest za dobrze wychowana, żeby powiedzieć to wprost. Co robić, a czego nie Rób to, co robiłbyś na każdej przyzwoitej imprezie. Przedstaw się. Zapytaj, co ją tu sprowadziło, a potem naprawdę słuchaj odpowiedzi. Odłóż telefon. Kiedy interesu nie ma, wycofaj się z klasą. A czego nie? Nie zagaduj przez pół wieczoru jednej osoby. Nie plotkuj o ludziach, którzy stoją pięć metrów dalej, bo sala jest mniejsza, niż ci się wydaje. Nie zakładaj, że ktoś jest chętny, bo jest tutaj. Bycie na imprezie to nie jest oświadczenie woli. Bycie dostępną to nie to samo, co bycie chętną. No i alkohol. Co trzeci drink pozbawia cię zdolności czytania sygnałów, a robi z ciebie osobę przekonaną, że świetnie je czyta. „Nie" jest pełnym zdaniem Usłyszysz je prędzej czy później, każdy słyszy. Nie jest to wyrok, tylko informacja. Odpowiedź ma być krótka: Jasne, dziękuję, że powiedziałaś . Bez dąsów, bez „no ale dlaczego", bez „myślałem, że…". Potem weź oddech, idź po wodę, pogadaj z kimś, kto cię lubi. Impreza się nie skończyła. Skończyła się ta jedna rozmowa. Zasada dla obu stron jest taka sama. Jeśli nie jesteś pewna, powiedz „nie". Jeśli nie jesteś pewien, zapytaj albo zrób krok w tył. W obu przypadkach nic nie tracisz. W odwrotnym tracisz za dużo. Dzień po Rano warto sobie zadać trzy pytania. Czy dotrzymałam swoich granic? Czy poczułam się dobrze? Czy ktoś, z kim dobrze mi się rozmawiało, zasługuje na wiadomość? Jeśli tak, napisz krótko i konkretnie, odwołując się do czegoś, co faktycznie padło w rozmowie. Bez presji. Brak odpowiedzi też jest odpowiedzią. Wiem. Dziękuję. A za miesiąc, na następnej imprezie, uśmiechnij się do tej osoby tak samo uprzejmie jak wtedy. Reputacja w tych kręgach nie ucieka. Zostaje.